http://krakowhostel.blogspot.com/ Oferty krakowskich hosteli

piątek, 4 września 2009

Kup własne mieszkanie w luksusowym hotelu

piątek, 4 września 2009 0

Wakacje w komfortowym apartamencie plus zyski z jego wynajmu? Czemu nie - aparthotel to ciekawa propozycja dla osób szukających możliwości ulokowania kapitału.

Zainteresowanie mieszkaniami w inwestycji aparthotelowej rośnie – twierdzą analitycy CEE Property Group i Wynajem.pl. Z przygotowanego przez nich raportu wynika, że coraz częściej deweloperzy oferują nie tylko wykończenie apartamentu pod klucz oraz usługę zarządzania wynajmem, ale także gwarantują stałe zyski z tytułu jego posiadania. - Kupno apartamentu w miejscowości turystycznej nie musi oznaczać wyłączenia lokalu z użytkowania przez właściciela. W standardowych umowach z firmami zarządzającymi wynajmem właściciel dysponuje lokalem przez 3 tygodnie w sezonie (po uprzednim potwierdzeniu pobytu) – piszą autorzy raportu.

Od czego zależą zyski

Lokalizacja w atrakcyjnej turystycznie miejscowości to kluczowy element powodzenia inwestycji w aparthotel. Apartamenty wakacyjne na wynajem powstają przede wszystkim w najpopularniejszych polskich kurortach. Wyróżnia się tu pięć głównych obszarów inwestycyjnych: północno-zachodni kraniec Polski (Świnoujście, Międzyzdroje, Dziwnów), region pomorski (Władysławowo, Gdynia, Sopot), obszar pojezierza mazurskiego (Mrągowo, Mikołajki), południowo-zachodni (Karpacz, Szklarska Poręba) i południowy kraniec Polski (Zakopane, Szczawnica). 

Drugim czynnikiem wpływającym na opłacalność inwestycji w aparthotel jest powierzchnia oraz liczba pokoi. Największe obłożenie uzyskać można w lokalach jedno- i dwupokojowych, lecz za wynajem większego apartamentu można wziąć wyższe opłaty. Do najbardziej atrakcyjnych z punktu widzenia turystów należą lokale dwu- i trzypokojowe.

Trzeci czynnik, który istotnie wpływa na stopy obłożenia to standard całej inwestycji. Udogodnienia takie jak basen, sauna czy zaplecze SPA&Wellness przyciągają klientów poszukujących luksusowych miejsc wypoczynkowych. Ważne może się również okazać zaplecze konferencyjne. Kilka sal konferencyjnych wyposażonych w niezbędny sprzęt przekłada się z kolei na zainteresowanie ze strony klientów biznesowych.

Ile trzeba włożyć, ile można wyjąć

Obecnie ceny luksusowych apartamentów w miejscowościach turystycznych wahają się od 6 tys. do ponad 15 tys. zł za mkw. Najbardziej popularny zakres cenowy to 9 – 11 tys. zł/mkw. W przypadku tej grupy lokali średnie stopy kapitalizacji wynoszą 6–8%. Wynik ten jest wyższy niż średnie dla największych aglomeracji miejskich.

Analitycy CEE Property Group i Wynajem.pl zaznaczają jednak, że w przypadku apartamentów wakacyjnych inwestor musi zaangażować więcej środków (600 – 800 tys. w zależności od ceny 1 mkw. i powierzchni lokalu). Dodatkowo rynek apartamentów wakacyjnych jest bardziej podatny na zmiany koniunkturalne.

Średnie stawki za wynajęcie komfortowego apartamentu wahają się zazwyczaj między 250 a 500 PLN za dobę. Przy odpowiednio długim pobycie firmy organizujące wynajem przyznają stosowne rabaty np. 10% przy pobycie minimum 7 dni.

Zachęcające perspektywy

Tegoroczne wakacje były dobre dla posiadaczy apartamentów w miejscowościach wakacyjnych – wynika z raportu CEE Property Group i Wynajem.pl. W kurortach nadmorskich średnie obłożenie w ciągu trzech miesięcy czerwiec – sierpień przekroczyło 85%. W przypadku najbardziej atrakcyjnych lokali stopień wykorzystania miejsc noclegowych sięgał 100%. W miejscowościach górskich obłożenie było niższe, co uzasadnione jest sezonem, w granicach 40 – 60%.

Ponad 50% osób wynajmujących apartament nad morzem to Polacy, wśród obcokrajowców dominują Niemcy oraz Skandynawowie. W przypadku miejscowości górskich odsetek turystów krajowych jest wyższy - ponad 80%.

Zdaniem autorów raportu aparthotele wkrótce zaczną powstawać także w mniej znanych miejscowościach, gdyż zainteresowanie wynajmem apartamentów wakacyjnych w Polsce będzie rosło. I to nie tylko przed Mistrzostwami Europy w 2012. Przyczyni się do tego również coraz większa popularność „turystyki weekendowej” wśród Polaków. Tymczasem baza noclegowa w naszym kraju wciąż jest stosunkowo uboga. Na 10 tys. mieszkańców naszego kraju przypada zaledwie 41 miejsc noclegowych w hotelach. To najsłabszy wynik w całej Unii Europejskiej. Dla porównania Niemcy i Czechy dysponują ponad 200 miejscami.

rp

Wypoczywamy w kraju, bo taniej


Mikołajki, Hel, Sopot, Zakopane pękają w szwach. Turystów jest więcej, ale wydają znacznie mniej

Doskonała pogoda sprawiła, że w lipcu i sierpniu polskie kurorty oblegane były przez polskich turystów. Jeśli ktoś regularnie odwiedzał modne wakacyjne miejscowości – Władysławowo, Sopot, Międzyzdroje, Hel, Mikołajki, Mrągowo czy Zakopane – już na pierwszy rzut oka mógł stwierdzić, że wypoczywających było więcej niż w poprzednich latach. Wszędzie tłok, wszechobecne korki, zwłaszcza w weekendy i podczas głośnych masowych imprez i festiwali. 

Wzrost zainteresowania wypoczynkiem w kraju potwierdzają pierwsze oficjalne statystyki. – Tylko w lipcu wpływy z opłaty miejscowej były o 26 proc. wyższe niż przed rokiem – wylicza Stanisława Chowaniec, naczelnik Wydziału Finansowo-Budżetowego Urzędu Miasta w Zakopanem.



Także z sondażu przeprowadzonego przez GfK Polonia wynika, że w tym roku Polacy wybrali urlop w kraju – spędziło go tutaj 60 proc. ankietowanych. Dla porównania: 16 proc. wyjechało za granicę, a 15 proc. spędziło go w obu miejscach. – Co ciekawe, 51 proc. ankietowanych oświadczyło, że gdyby nie miało żadnych ograniczeń, to i tak wybrałoby wakacje w kraju, a tylko 44 proc. wybrałoby zagranicę – mówi Maciej Siejewicz, rzecznik prasowy GfK Polonia.

Ożywienie na krajowym rynku turystycznym dostrzega też Instytut Turystyki. Po złym pierwszym kwartale, kiedy liczba turystów spadła o kilkanaście procent w skali roku, drugi był już znacznie lepszy. – Z wstępnych szacunków wynika, że już w drugim kwartale krajowe wydatki Polaków na turystykę w kraju były na podobnym poziomie do ubiegłorocznego – mówi Witold Bartoszewicz, szef Zakładu Badań Statystycznych Instytutu Turystyki.

Przyczyn wzrostu popularności wakacji w Polsce jest wiele, ale jedną z najważniejszych jest słabość złotego wobec zachodnich walut. Podczas ubiegłorocznych wakacji kurs euro wahał się w granicach 3,2–3,4 zł, za dolara płaciliśmy zaledwie 2,1–2,3 zł. W tym roku za euro trzeba już zapłacić 4,2–4,4 zł, a za dolara ok. 3,0–3,15 zł.

Wzrost kursów zachodnich walut sprawił, że podrożały ceny zagranicznych wycieczek, znacznie wzrosły koszty pobytu za granicą, spadła opłacalność zakupów. Właśnie kursowymi zawirowaniami tłumaczą wzrost popularności polskich gór władze Zakopanego. – Niewątpliwie Zakopane i okoliczne miejscowości korzystają na tym, że na Słowacji od początku roku obowiązuje euro. Ci, którzy zwykle wyjeżdżali na drugą stronę granicy, w tym roku ze względu na ceny woleli zostać w kraju – mówi Ewa Matuszewska, rzecznik Urzędu Miasta w Zakopanem.

Ale słabość złotego to niejedyny powód. Wypoczynek w Polsce po prostu stał się modny. Nową modę lansują m.in. polskie gwiazdy. Aktorka i piosenkarka Agnieszka Włodarczyk chwali się, że najlepiej wypoczywa w kraju, a dokładnie w Chałupach. Zbigniew Zamachowski od lat widywany jest w okolicach nadmorskich Dębek, Wojciech Malajkat w Mikołajkach. Jak podaje portal Polki.pl, do fanek plaż w Międzyzdrojach należy Katarzyna Glinka, a Cezary i Edyta Pazurowie docenili zalety Nałęczowa. Z kolei portal We-dwoje.pl donosi, że na Mazurach wypoczywać będą m.in. Joanna Brodzik i Szymon Majewski. Także politycy, by zyskać przychylność wyborców, coraz częściej chwalą się, że wybierają wypoczynek w kraju. Wspomniany portal We-dwoje.pl opisuje warunki, w jakich prezydent wypoczywał w Juracie.

Nie wszędzie jednak frekwencja turystów była tak wielka. Wygrały miejscowości, które zadbały o dodatkowe atrakcje. – Na Mazurach najbardziej oblegane były te miejscowości, które wcześniej zadbały o to, aby turyści się nie nudzili – mówi Łukasz Kundzicz ze 160-pokojowego hotelu Zamek w Rynie, który tegoroczny sezon uważa za najlepszy w trzyletniej historii.

Oblegane jest Mrągowo, gdzie oprócz dorocznego zjazdu fanów muzyki country organizowane są m.in. festiwale kabaretowe i muzyki kresowej. Liczne festiwale muzyczne przyciągają także turystów do Sopotu. Z kolei magnesem Gdańska jest Jarmark Dominikański.

Jednak wszędzie – od Łeby, poprzez Mikołajki, aż po Zakopane – słychać, że kryzys sprawił, że turyści stali się bardziej oszczędni. – Turystów jest więcej, ale wydają mniej. Już nie przesiadują jak kiedyś w restauracjach, częściej grillują w ogródku – mówi mieszkaniec Mikołajek. Podobne spostrzeżenia ma Edyta Lange, właścicielka domu wakacyjnego z Odargowa koło Dębek. – Rzadziej kupują obiady, wolą zrobić je sobie sami. Także pobyty są krótsze, już nie 14 dni, ale siedem, czasem dziesięć .

Ale restauratorzy i hotelarze sami są sobie winni. Jak wynika z danych GUS, ceny usług hotelarskich i gastronomicznych rosną szybciej niż inflacja: w lipcu były o 5 proc. wyższe niż przed rokiem, podczas gdy inflacja wyniosła 3,6 proc.

Józef Ratajski, wiceprezes Polskiej Izby Turystyki, obawia się jednak, że po wakacjach branża znów przeżywać będzie trudne chwile. – Wakacje rzeczywiście były bardzo dobre, ale pierwszych kilka miesięcy roku było tak fatalnych, że długo nie da się odrobić strat – mówi Józef Ratajski. Przypomina, że w pierwszym kwartale liczba zagranicznych turystów spadła o blisko 20 proc. w skali roku.

Zdaniem Ratajskiego nieszczęściem Polski jest krótki sezon. Po wakacjach wskaźniki obłożenia gwałtownie spadają. Zagranicznych przyjazdów jest mniej, mniej jest też wyjazdów firmowych – mówi Ratajski.

W tej sytuacji niepokojąco brzmią zapowiedzi podniesienia VAT na usługi gastronomiczne i hotelarskie z 7 do 22 proc. – Jeżeli rząd rzeczywiście podniesie podatek, to ceny usług będą musiały wzrosnąć o 15 proc. A kiedy złoty się umocni, wtedy nikt już nie będzie chciał do Polski jeździć – mówi Ratajski.



We wrześniu trudniej o atrakcje

* Atrakcyjne wczasy sprzedają się najlepiej. Dlatego we wrześniu trudniej o okazje. Ale zdarzają się...

Najbardziej atrakcyjne wczasy sprzedają się bardzo szybko, często przed sezonem, więc szanse, by je kupić jako last minute, są znikome. Z pewnością trafiają się prawdziwe okazje, ale warto też pamiętać, że nie zawsze. Dlatego należy dokładnie sprawdzić, co jest zawarte w ofercie. W przypadku last minute bardzo często biura podróży oferują jedynie określony standard bez podania nazwy hotelu, podają tylko jego kategorię. Tak naprawdę dopiero po przylocie możemy przekonać się, gdzie trafiliśmy. Zdarzają się również sytuacje, że wczasowicze w czasie pobytu przenoszeni są do innych obiektów hotelarskich.

* Oferty last minute trzeba dokładnie sprawdzać

Korzystając z ofert last minute, powinniśmy wziąć pod uwagę renomę biura podróży i doświadczenie pozwalające mieć pewność, że wyjazd będzie starannie przygotowany. Należy też sprawdzić, jakie dodatkowe formalności musimy załatwić sami, np. opłaty, dodatkowe ubezpieczenie. Im więcej szczegółów poznamy przed wylotem, tym mniej przykrych niespodzianek spotka nas na miejscu. Oferty last minute obciążone są dużym ryzykiem, co nie oznacza, że nie można trafić na superokazję.


kurierlubelski

Rosjanie to najgorsi turyści



Hotelarze i brytyjscy turyści uznali Rosjan za najgorszych turystów, gorszych nawet od Niemców.Zjadają wszystkie najlepsze potrawy a to co nie dadzą rady zjeść zabierają do torby, piją na umór, wrzeszczą, przeklinają i chodzą w brudnych "świecących" dresach. A do tego są ordynarni i chamscy. Są zmorą hotelarzy na całym świecie. Mowa o Rosyjskich turystach, których okrzyknięto mianem najgorzej zachowujących się.
Rosjanie przebili nawet Niemców. Ostatnio to na nich narzekali właściciele hoteli. Jednak w tym roku hotelarze byli zgodni, że turyści ze wschodu przekraczają wszystkie normy dobrego smaku.

Lista grzechów Rosjan jest naprawdę imponująca i wydaje się nie do pobicia. Są na niej jeszcze, zabieranie leżaków na noc do pokoju hotelowego, tak by na drugi dzień mieć najlepsze miejsce przy basenie, wpychanie się do kolejki, a nawet załatwianie swoich potrzeb w basenie. Ale to nie wszystko turyści zza wschody uwielbiają głośno uprawiać seks a potem wszystkim o tym opowiadać.

efakt

Nieuczciwych hotelarzy czekają drakońskie kary


Urzędnicy znaleźli nowy bat na hotelarzy, którzy łamią przepisy o kategoryzacji swoich obiektów. Grożą im surowe kary pieniężne, a nie tylko grzywny

Za naruszenie przepisów firmy prowadzące obiekty hotelarskie mogą zapłacić kary sięgające nawet kilku procent przychodu, niezależnie od tego, czy osiągnęły zysk.

Sprawami hotelarskimi zajęła się krakowska delegatura Urzędu Ochrony Konkurencji i Konsumentów. Ciosy urzędników spadły na kilka podwawelskich obiektów, w tym na Hotel Stary przy ulicy Szczepańskiej, Rubinstein na Szerokiej, Eden, a ostatnio także na będący domem turystycznym obiekt spółki Hotel Lipsk.

Nie mieli kategorii


W sprawach trzech pierwszych hoteli zapadły już niekorzystne dla nich wyroki Sądu Ochrony Konkurencji i Konsumentów. Właścicielowi Edenu wyrok się uprawomocnił i w najbliższym czasie czeka go kontrola sprawdzająca, czy wykonał decyzję urzędników. Wyrok w sprawie hotelu Lipsk zapadnie w najbliższy wtorek.

Główne zarzuty dotyczyły oznaczania obiektów na stronach internetowych, w reklamach, na budynkach itp. prawnie chronioną nazwą „hotel” bez uzyskania decyzji marszałka województwa małopolskiego o zaszeregowaniu obiektu do odpowiedniego rodzaju i kategorii.

To naruszenie ustawy o usługach turystycznych oraz ustawy o przeciwdziałaniu nieuczciwym praktykom rynkowym. Eden usunął już większość nieprawidłowości, postarał się też – po ośmiu latach zwłoki – o zaliczenie do kategorii hoteli trzygwiazdkowych.

Niemający kategoryzacji hotel Lipsk prowadzi spółka o takiej samej nazwie. Został on ukarany m.in. za szyld, na którym słowa „sp. z o.o.” były w przeciwieństwie do reszty napisu ujęte małą czcionką, co mogło mylić klientów.

– Słowo „hotel” to określenie nie tylko rodzaju działalności, ale też odpowiedniego, potwierdzonego urzędowo standardu – podkreślał wczoraj na rozprawie przeciwko Lipskowi radca prawny Marek Szarzyński z UOKiK.

Także spółka Amicus, właściciel Rubinsteina, została ukarana za brak wcześniejszej kategoryzacji obiektu przed użyciem nazwy „hotel”.

Ukarają firmę i prezesa

Eksperci podkreślają, że karanie hotelarzy na podstawie przepisów o naruszeniu zbiorowych interesów konsumentów może przynieść efekt, zwłaszcza że firma musiałaby za brak wykonania prawomocnej decyzji zapłacić wysoką karę (nawet do 10 tys. euro dziennie). Na sankcje w wysokości do 50-krotności miesięcznych zarobków narażają się też kierujący spółkami hotelarskimi.

– Dobrze, że urzędnicy korzystają z tej możliwości ścigania. Dotychczasowe sankcje w ogóle nie były skuteczne. Kary orzekane w sądach wynosiły 300 – 500 zł. Co to jest w porównaniu z dochodami hotelarzy biorących np. równowartość 100 euro za nocleg? – mówi dr Piotr Cybula, zajmujący się prawem turystycznym w Akademii Wychowania Fizycznego w Krakowie.

Wszystko przez to, że art. 601 kodeksu wykroczeń nakazuje niskie kary za świadczenie usług hotelarskich z użyciem nazw rodzajowych lub określeń kategorii obiektów bez decyzji w tej sprawie albo niezgodnie z taką decyzją.

Inaczej jest z ustawą o ochronie konkurencji i konsumentów (DzU z 2007 r. nr 50, poz. 331 ze zm.). To ona wprowadza wysokie kary za naruszenie zbiorowych interesów konsumentów. Na razie UOKiK nie nakłada wysokich kar – Eden dostał 2 tys. zł, Lipsk – 5,3 tys., a hotele Stary i Rubinstein w ogóle nie dostały żadnych kar pieniężnych.

UOKiK zarzucał też hotelowi Eden, że łamał prawo, gdy występował jako patron honorowy imprezy „Miesiąc fotografii w Krakowie”. To zresztą słabość także innych firm w tej branży. Partnerem wielu wydarzeń kulturalnych w Rabce jest pensjonat Wiesław. Problem w tym, że w tej miejscowości taki obiekt nie istnieje, są tylko pokoje gościnne, i to one patronują koncertom.

Kiedy potrzeba zgody urzędników


Firmy, które chcą świadczyć usługi hotelarskie, muszą mieć obiekty, które spełniają wymagania sanitarne, przeciwpożarowe.

Stosowanie takich nazw, jak hotel, motel, pensjonat, możliwe jest jedynie po wcześniejszym uzyskaniu pozytywnej decyzji marszałka województwa. To on nadaje obiektowi kategorię i oznacza odpowiednią ilością gwiazdek, w zależności od tego, jaki jest standard (wymogi dla danej gwiazdki zawiera specjalne rozporządzenie). Zaszeregowanie trzeba uzyskać przed rozpoczęciem świadczenia usług w takim obiekcie.

Sporne kwestie to m.in. używanie nazwy hotel dla wszystkich obiektów będących w systemie franczyzowym, choć pojedyncze budynki nie uzyskały kategoryzacji, a także używanie zdrobnień (np. nazw „hotelik”, „pensjonacik”) bez występowania o decyzję.


[rzeczpospolita]

Hotel w akademiku


Latem miasteczka studenckie zamieniają się w tanie hotele dla wędrowców. Położone w dobrych punktach komunikacyjnych, są wygodną bazą wypadową do centrum miasta.

Uczelnie mają możliwość dodatkowego zarobku w tak zwanym martwym sezonie. Noclegi oferuje w ten sposób na przykład Politechnika Rzeszowska, która dysponuje tysiąc pięciuset miejscami w przystępnych cenach. Gości zachęca wysokim standardem pokoi i lokalizacją (centrum miasta). Są tu pokoje jedno i dwuosobowe, pokoje o podwyższonym standardzie i apartamenty. Osoby niebędące studentami i pracownikami Politechniki zapłacą tutaj od 25 do 125 zł plus 7% VAT za dobę. 

W tym samym czasie Uniwersytet Gdański udostępnił turystom dziesięć obiektów. Ceny wahają się tutaj od 35 do 180 zł za dobę. Przewidziano też zniżki w wysokości dziesięciu procent dla: posiadaczy karty EURO<26,>Ośrodek AGH stał się już konkurencją dla zlokalizowanych w centrum miasta hosteli. O takim sukcesie marzą zapewne władze innych uczelni państwowych, jak i placówek prywatnych rozsianych po całym kraju. Czy to w Rzeszowie, czy w Gdańsku, czy Łodzi, uczelnia chętnie wynajmie pokój ciekawskim turystom, zaglądającym w te strony.


bankier

Kraków. Tutaj dla Ciebie



W czwartek, 10 września o godzinie 20 będzie można się wybrać na koncert do Cheder Cafe w Krakowie i zapoznać z projektem muzyczno-wizualnym Tutaj.

MuLaKuŻ to laboratorium, prezentujące nowe oblicze muzyki żydowskiej. Ideą jest prezentacja nowych zespołów muzycznych, dla których kultura żydowska nie jest klezmerskim skansenem, lecz żywą organiczną tkanką, reagującą na współczesne trendy i gatunki muzyczne. MuLaKuŻ to miejsce spotkania artystów pogranicza, dla których przekraczanie granic jest esencją działania.

Tutaj to projekt muzyczno-wizualny oraz składowa dotychczasowych doświadczeń młodych twórców. Ludowa muzyka białoruska przenika się z nieparzystą rytmiką orientalną, a frazy gitary łączą się z drum'n'bassowymi beatami. Muzyka stopniowo rozwija emocje od ciszy, pojedynczych szelestów, drobnych dźwiękowych po bardzo energetyczne i gęste brzmienie. Wszystko to opatrzone jest komentarzem wizualnym.

Wykonawcy: Aliaksandr Muliarchyk - Gitara; Bartosz Nazaruk - Perkusja; Anna Drobiec – Wizualizacje

wiadomosci24

czwartek, 3 września 2009

Wypoczynek w kraju: patriotyzm czy lans

czwartek, 3 września 2009 0

Bałtyk, Mazury, Tatry: Dlaczego znani Polacy wolą rodzime kurorty? – Bo kto ich rozpozna za granicą – tłumaczą socjologowie

Przeciętny Polak wyda na letni wypoczynek niespełna 1400 zł. To zdecydowanie za mało, żeby się wybrać na ekskluzywną plażę na Hawajach i powygrzewać w tym samym słońcu co Paris Hilton, Julia Roberts czy choćby widywane tam Joanna Brodzik i Katarzyna Bujakiewicz.

Jak pokazuje sondaż „Rz” na półmetku wakacji, aż 60 proc. Polaków spędziło je w Polsce. 16 proc. wyjechało za granicę. Kolejne 15 proc. urlop spędza w kilku miejscach. Wśród tych, którzy wakacje mają jeszcze przed sobą, wyjazd zagraniczny deklaruje tylko 10 proc. Aż 71 proc. zostanie w kraju, 14 proc. pojedzie w kilka miejsc.

Dlaczego Polacy postanowili wakacje spędzić w rodzimych kurortach? Na pewno nie z powodu oszczędności, bo tylko 4 proc. pytanych uważa, że wakacje w kraju są tańsze od wyjazdów za granicę. Cenimy sobie przede wszystkim piękno naszego kraju. Aż 53 proc. pytanych uważa, że w Polsce jest tak samo ładnie jak za granicą. Dla 10 proc. barierę stanowi brak znajomości języków obcych. 15 proc. wybiera Polskę, bo w kraju ma swoje ulubione miejsca, do których lubi wracać.


– Polacy rzeczywiście cenią sobie te zakątki, które znają i które polecili im znajomi czy rodzina – mówi Krzysztof Łopaciński, prezes Instytutu Turystyki. – Zamiast słonecznych kurortów wielu wybiera wyjazd nad polskie jezioro, bo ktoś znajomy dobrze tam wypoczął.

Zagranicę chętnie odwiedzamy, bo daje gwarancję dobrej pogody. Tak uważa 36 proc. badanych. – Nawet jeśli za kemping w Chorwacji zapłacimy więcej niż w Polsce, to mamy pewność, że pogoda dopisze. W Polsce jest bardzo kapryśna – przyznaje Józef Ratajski z Polskiej Izby Turystyki. 29 proc. uważa, że za granicą jest wiele ciekawszych miejsc do zobaczenia, a 14 proc., że Polskę zna wystarczająco dobrze i chce odwiedzić nowe miejsca.

Na plaży z gwiazdą


Narzekać w tym roku nie będą natomiast ci, którzy jeszcze niedawno tylko z zazdrością mogli spoglądać w kolorówkach na zdjęcia polskich celebrytów z egzotycznych letnich wypadów na safari w Namibii, z plaży na Bali czy centrum Dubaju. Będą mogli spotkać rodzime gwiazdy na własnym podwórku. I to nie tylko w pobliżu pól golfowych w Sopocie czy przy okazji Festiwalu Gwiazd w Międzyzdrojach.

W tym roku grupa spędzających wakacje w kraju celebrytów jest znaczna.

– Jeśli mam do wyboru Egipt albo Mazury, to oczywiście wybieram Mazury – mówi Piotr Kraśko, dziennikarz i prezenter „Wiadomości” w TVP 1. „Rz” złapała go tuż przed rejsem jachtem po Bałtyku, który poprzedzi wypoczynek pod Mikołajkami.

– Dopiero co byłem z Wojtkiem Fortuną (mistrz olimpijski w skokach narciarskich w Sapporo w 1972 r. – red.) w Szczawnicy, a dziś zaczynam wczasy w Dziwnowie – mówi Grzegorz Lato, prezes PZPN, w latach 70. gwiazda polskiej reprezentacji piłkarskiej.

– Jest super: nie muszę nakładać makijażu, chodzimy w szortach i wreszcie uczę się surfować na kajcie (latawiec wodny – red.) – cieszy się aktorka i piosenkarka Agnieszka Włodarczyk, która wypoczywa w Chałupach.

W Polsce – jak donosi np. portal We-dwoje.pl – urlopy zaplanowali też m.in. Joanna Brodzik, Szymon Majewski (na Mazurach), Edyta Herbuś, Przemysław Saleta, Ola Szwed, Anna Samusionek (nad Bałtykiem), Maciej Maleńczuk (na wsi) oraz muzycy rockowej formacji Coma (w górach). Krajowy urlop miała też Dorota Rabczewska – Doda, która w czerwcu odpoczywała w Łebie wraz z nowym partnerem, wokalistą metalowego Behemotha.

Bahamy to tylko Bahamy

Dlaczego ludzie, których stać na najdroższe nawet wyjazdy zagraniczne, zaczynają stawiać na wypoczynek w kraju?

Janusz Czapiński, psycholog społeczny, widzi kilka przyczyn: – Ta najważniejsza wynika chyba z naturalnej potrzeby odmiany. Kto mógł, zjeździł już świat wszerz i wzdłuż i egzotyka nie jest już dla niego tak pociągająca. Młodsi odkrywają Polskę, jakiej nie znali, dla starszych to często podróże sentymentalne, powrót do lat młodości. Pozostałe powody mogą być praktyczne, bo albo ktoś zainwestował w apartament w kurorcie czy siedlisko na Lubelszczyźnie i nie opłaca Kto mógł, zjeździł świat i egzotyka już go tak nie pociąga. A niektórzy uprawiają letni PR - Janusz Czapiński, psycholog społeczny
mu się jechać za granicę, albo po prostu uprawia letni PR.


Kraśko przyznaje, że zaspokoił już pierwszy głód świata i teraz, jako 38-latek, woli dom na Mazurach. – Owszem, można jechać do Egiptu, są tanie wycieczki, nawet w standardzie all inclusive, może nawet taniej by to wyszło niż na Mazurach. Ale wie pan, ile wspaniałych rzeczy można tu robić? To bajkowa kraina. Są jeziora, lasy, stadniny. Do tego fantastyczna kuchnia – najlepsza restauracja włoska w Polsce jest pod Mikołajkami – przekonuje.

– Bieszczady, Szczawnica, Zakopane, Kołobrzeg – nie tylko ja je lubię – dodaje Lato, podkreślając, że coraz więcej jego znajomych przysyła mu urlopowe kartki z polskim stemplem. – A jak ktoś mi mówi, że był na Bahamach czy innych Hawajach, to mu mówię, żeby jechał do Dziwnowa jak ja. Bo ja też byłem tu i ówdzie, ale mi się przejadło. A Bahamy to tylko Bahamy.

Historyka IPN Antoniego Dudka „Rz” złapała na plaży w Zatoce Gdańskiej. – Ja sobie bardzo chwalę Bałtyk, bo ma tylko jedną wadę – lubi nad nim padać. Wychowałem się w Polsce, czyli w klimacie umiarkowanym i taki mi najbardziej odpowiada. Mówiąc szczerze, podziwiam tych ludzi, którzy jadą na Karaiby, żeby dzień spędzić w hotelu, bo za gorąco, a wieczór – w obawie przed miejscową ludnością.

Artur Barciś nie uważa się za celebrytę, ale cieszy się, że ludzie z show-biznesu coraz chętniej wybierają urlopową Polskę. – Sam za granicę jeżdżę chętnie, ale po to, by coś ciekawego zobaczyć. Ale odpoczywam w kraju, w moim własnym małym podwarszawskim kurorcie.

Barciś mieszka pod Warszawą, w miejscowości, w której – jak mówi – przyjaźni się cała wieś, a nawet wydaje swoją gazetę. – Mam ciszę, mam trawę, nawet basen – wymienia Barciś i dodaje, że właśnie przed chwilą kąpał się w nim nago. – Nie muszę się obawiać wścibskich oczu – tłumaczy.

– Byłam na wycieczce w Egipcie i było tak sobie – mówi Włodarczyk. – Postawiłam na Hel i nie żałuję. Mam swoją przyczepę kempingową, fajne towarzystwo i jak dotąd znakomitą pogodę. Siedzę sobie w takiej wioseczce, gdzie jest totalny luz.

Przyznaje jednak, że w tym szortowo-kejtowym luzie w Chałupach jest też trochę wyrachowania.

Lans to jeden z powodów krajowego urlopu celebrytów. Marcin Prokop, prezenter telewizyjny: – Celebryci w polskich kurortach to najczęściej klasyczne ustawki z fotoreporterami tabloidów. Nasze gwiazdy, o których się pisze, że zarabiają Bóg wie ile, zrozumiały chyba, iż muszą trochę zakopać przepaść między nimi i ich fanami i zejść z Olimpu. Takie ustawki przy okazji kreują modę na kurorty, bo gwiazdki pokazują się głównie tam, gdzie wiadomo, że pojawią się media.

– Jeśli ktoś pyta, dlaczego Doda odpoczywa w Łebie, a nie na Kajmanach, to pewnie warto by było się zastanowić, czy ktoś na tych Kajmanach by ją rozpoznał – dopowiada Paweł Śpiewak, socjolog i politolog. – Jeśli rzeczywiście mówimy o modzie na Polskę, to można by to tłumaczyć tym, że Polacy masowo zaczęli bywać w zagranicznych kurortach, do niedawna dostępnych tylko m.in. dla celebrytów, więc ci, chcąc zachować odrębność, musieli wykreować nową modę.

Maciej Kuczewski, redaktor naczelny plotkarskiego portalu Starnews.pl: – Jest kryzys, co oznacza mniej koncertów, pokazów, gal. A celebryci latem głównie pracują. Jeśli pracy jest mniej, nie opłaca się im gdzieś daleko wyjeżdżać. Łączą więc przyjemne z pożytecznym.

– A mnie się podobało to, że Doda wybrała na urlop krajową Łebę, niezależnie od intencji – mówi Sylwia Gruchała, znakomita florecistka, medalistka olimpijska. – Popieram taki „letni patriotyzm”.

Gruchała planuje urlop na południu Italii ze swoim życiowym partnerem, Włochem. – Ale gdybym była w kraju, na pewno zaliczyłabym Zakopane. Jest piękne także latem.

Mapa kultowych miejsc


Dyskusja na jednym z portali wakacyjnych. Lelek: „Napiszcie, kogo spotkaliście znanego na wakacjach i gdzie to było. Ja spotkałem w Tajlandii Urbana”. Karolina: „A ja leciałam jednym samolotem z Ferdkiem Kiepskim”. Lelek (zdziwiony brakiem wpisów): „No i co? Nikt nikogo nie spotkał? To gdzie wy jeździcie?”.

Wiadomo, że na celebrytów najłatwiej natknąć się przy okazji licznych gal i festiwali odbywających się w większości nadmorskich miejscowości. Przewodnikiem mogą być plotkarskie portale. „Międzyzdroje. Trudno o większą reklamę nadmorskiego kurortu niż zorganizowanie tam Festiwalu Gwiazd (...). W Międzyzdrojach polscy celebryci czują się jak u siebie w domu. Przyjeżdżają tu nie tylko po to, by dumnie odcisnąć swą dłoń w Alei Gwiazd, ale także, by się wylegiwać na pięknych polskich plażach, pływać i szaleć na skuterach wodnych. Z nadmorskich rozrywek korzystali tu m.in.: Borys Szyc, Piotr Gąsowski, Monika Brodka, Małgorzata Foremniak i Artur Żmijewski” – wylicza jeden z nich.

A jakie jeszcze „kultowe” miejscowości dodać do mapy wypoczynku w otoczeniu celebrytów?

Paweł Deląg, który zastrzega, że jest ciepłolubny i na urlop wybiera się do Afryki Południowej, wśród najmodniejszych miejsc wymienia Mazury i Juratę, choć sam uwielbia Zamość. Piotr Kraśko – Mikołajki, Ruciane i cały Półwysep Helski. Rafał Olbrychski stawia na Mazury i jednak Kazimierz nad Wisłą, a Marcin Prokop (też ciepłolubny) wymienia po kolei: Międzyzdroje, Kołobrzeg, Mielno, Dąbki, Ustkę, Sopot, Jastarnię. No i Mazury.

Co ciekawe, kiedyś rodzime gwiazdy kupowały posiadłości za granicą. Miał taką Bajm, Kazik Staszewski, miały Wilki i Kora Jackowska. Teraz jest boom na Mazury. Jak twierdzi Marcin Prokop, każdy, kto ma trochę poważniejszej wolnej gotówki, biega po Warszawie z obłędem w oczach i pyta o ziemię na Mazurach. Grunty nad jeziorami mają już m.in. Joanna Brodzik i Piotr Kraśko, a szukają okazji: Borys Szyc i Michał Figurski.

rp

 
Oferty krakowskich hosteli ◄Design by Pocket, BlogBulk Blogger Templates ►