http://krakowhostel.blogspot.com/ Oferty krakowskich hosteli

niedziela, 6 września 2009

Kraków. Kolejny "Koncert dla Piotra S."

niedziela, 6 września 2009 0

To już trzynasty "Koncert dla Piotra S.", przygotowany przez Piwnicę pod Baranami.

«Odbędzie się, jak zawsze, 12 września, w dniu urodzin Piotra Skrzyneckiego [na zdjęciu]. W tym roku po raz pierwszy w Operze Krakowskiej.


Będzie wiele niespodzianek - zapowiada szef artystyczny kabaretu Marek Pacuła. Takim novum mają być duety kompozytorsko-pianistyczne, m.in. Jana Kantego Pawluśkiewicza i Grzegorza Turnaua oraz Piotra Walewskiego (twórcy muzyki do "Dezyderaty") i Konrada Mastyło. Wystąpi też gość z opery - Przemysław Firek. I naturalnie artyści piwniczni oraz ich goście.


Po raz pierwszy podczas tego wieczoru zaśpiewają Joanna Słowińska, Beata Paluch i Marek Bałata. Będą nowe piosenki Tamary Kalinowskiej, Piotra Kuby Kubowicza, Leszka Wójtowicza, Miki Obłońskiego. Pojawią się artyści piwniczni z lat dawnych, jak Tadeusz Kwinta i Mieczysław Święcicki, oraz znacznie młodsi. Zaśpiewają również ci, którzy z kabaretem kontaktują się już tylko przy szczególnych okazjach.»


e-teatr.pl

Kraków: Wystawa pod oknem papieskim


Multimedialną wystawę o spotkaniach Jana Pawła II z młodzieżą otworzył w sobotę wieczorem w Krakowie metropolita krakowski kard. Stanisław Dziwisz. Podczas późniejszego spotkania z dziennikarzami mówił o projekcie organizowania corocznych spotkań młodzieży w Krakowie i procesie beatyfikacyjnym Jana Pawła II.

Wystawę "Nie lękajcie się młodości! Karol Wojtyła - Jan Paweł II i młodzi" zorganizowano w związku z rozpoczynającym się w niedzielę w Krakowie Międzynarodowym Kongresem dla Pokoju "Ludzie i Religie" - "Duch Asyżu w Krakowie".

W namiocie ustawionym naprzeciwko siedziby kurii i słynnego papieskiego okna, z którego często papież przemawiał podczas pielgrzymek do Polski zaprezentowano fotografie, filmy, nagrania dźwiękowe i eksponaty dotyczące spotkań Karola Wojtyły zarówno jako zwykłego księdza, jak i późniejszego papieża z młodymi ludźmi.

- Dla tych, którzy znali osobiście Jana Pawła II - to wielkie przypomnienie postaci i działalności, a dla przyszłych pokoleń - zapoznanie z tym wspaniałym człowiekiem, który żyje nadal w naszych umysłach, w naszym sercu. Dobrze, że ta wystawa jest, aby to wszystko jeszcze utrwalić - powiedział kardynał.

Podczas późniejszego spotkania z dziennikarzami kard. Stanisław Dziwisz mówił o zrodzonej z okazji Kongresu inicjatywie, by co roku młodzi ludzie spotykali się w Krakowie. - Ta propozycja mnie zaskakuje, ale jest bardzo piękna, musimy ją rozważyć wspólnie. Młodzi w Krakowie dla pokoju. Byłaby to realizacja także dziedzictwa i testamentu Jana Pawła II - powiedział kardynał.

Pytany o postępy w procesie beatyfikacji Jana Pawła II, kard. Dziwisz powiedział, że "cały świat czeka na moment beatyfikacji, ponieważ Jan Paweł II był przekroczył granice i należał do całej ludzkości". Podkreślił, że Jan Paweł II żyje w sercach ludzi, którzy codziennie pielgrzymują do jego grobu i do Krakowa, by poznać miejsca, w których żył. - Proces beatyfikacji postępuje spokojnie. My w Krakowie czekamy, modlimy się, mamy zaufanie do Benedykta XVI, że będzie wiedział kiedy i jak. Dla nas ważne jest, by ten proces został dobrze przeprowadzony - wyjaśnił kardynał.

Kard. Dziwisz, razem z bp. Vincenzo Paglią ze Wspólnoty Sant' Egidio (św. Idziego), która współorganizuje Kongres, mówił też o "duchu Asyżu" i woli Jana Pawła II, dotyczącej potrzeby wspólnej modlitwy o pokój.

Krakowski Kongres, zorganizowany w 70 rocznicę wybuchu II wojny światowej i 20 rocznicę upadku Muru Berlińskiego, nawiązuje do historycznego Dnia Modlitwy o Pokój z 27 października 1986 roku, podczas którego Jan Paweł II zaprosił do Asyżu przedstawicieli różnych religii świata, aby wspólnie modlili się o pokój na świecie.

- Zaskakujące dla mnie było to, że liderzy wielkich religii na świecie odpowiedzieli na zaproszenie Jana Pawła II i przybyli do Asyżu - mówił kardynał. Wspominał, że Jan Paweł II często powracał myślą i pamięcią do wybuchu II wojny światowej. - Ojciec Święty zawsze powtarzał, że wojna nie rozwiązuje żadnych problemów. Wojna potęguje problemy. Dlatego wzywał do pokoju, przestrzegał, prosił i modlił się - wspominał kardynał.

Biskup Paglia przypominał, że poprzedni Kongres "Ludzie i Religie" w Polsce odbył się w 1989 roku w Warszawie z okazji 50 rocznicy wybuchu II wojny światowej, kilka miesięcy przed upadkiem Muru Berlińskiego. - To może zbieg okoliczności, ale faktem jest, że po latach modlitwy o pokój ten mur padł. Dlatego chcieliśmy upamiętnić rocznicę wybuchu II wojny światowej. Świat się zmienia, ale zagrożenia istnieją i nadal pozostaje aktualne błaganie o pokój ze strony wszystkich wierzących - powiedział biskup.

W niedzielę w Krakowie rozpocznie się Międzynarodowy Kongres dla Pokoju "Ludzie i Religie" - "Duch Asyżu w Krakowie".

fakty.interia.pl

sobota, 5 września 2009

Kraków: Pojutrze rozpoczyna się międzyreligijne spotkanie ,,Ludzie i Religie"

sobota, 5 września 2009 0

Wybitni przedstawiciele wielu wyznań i religii oraz politycy i naukowcy z wielu krajów świata uczestniczyć będą w Międzynarodowym Kongresie dla Pokoju, który odbędzie się w dniach 6-8 września w Krakowie. Będzie to kolejne spotkanie z cyklu ,,Ludzie i Religie", które od 1987 r. przygotowuje rzymska Wspólnota św. Idziego. Współorganizatorem jest kard. Stanisław Dziwisz.

Na program krakowskiego kongresu, który przebiegać będzie pod hasłem ,,70 lat od wybuchu II wojny światowej", złożą się modlitwy wyznawców różnych religii i Kościołów oraz ponad 20 spotkań panelowych o problemach współczesnego świata i roli religii w ich rozwiązywaniu.

Do Krakowa przybędą zarówno przedstawiciele trzech wielkich religii świata: judaizmu, chrześcijaństwa i islamu jak też buddyści, szintoiści, hinduiści i wyznawcy innych religii.

W kongresie uczestniczyć będzie kilku rabinów z różnych krajów, w tym naczelny rabin Izraela David Rosen. Wśród gości ze świata islamu obecni będą m.in. Ahmad Al-Tayyeb, rektor kairskiego Uniwersytetu Al-Azhar i Mohammad Sammak, doradca polityczny wielkiego muftiego Libanu.

Świat chrześcijaństwa reprezentować będą hierarchowie Kościoła katolickiego ze Stolicy Apostolskiej, m.in. kard. Walter Kasper, przewodniczący Papieskiej Rady ds. Popierania Jedności Chrześcijan oraz kard. Paul Poupard, b. przewodniczący Papieskiej Rady Kultury. Będą także przedstawiciele innych wyznań chrześcijańskich: hierarchowie prawosławni, m.in. z Ukrainy, Rumunii i Cypru oraz biskupi Kościoła luterańskiego i anglikańskiego z różnych krajów.

Na Kongres przybędą także politycy, m.in. Jose Manuel Barroso, przewodniczący Komisji Europejskiej, Pierre Morel, sekretarz generalny Rady Unii Europejskiej i Mordechaj Lewy, ambasador Izraela przy Stolicy Apostolskiej. Obecni będą także politycy polscy: szef MZS Radosław Sikorski i Hanna Suchocka, ambasador RP przy Stolicy Apostolskiej.

Kongres rozpocznie się w niedzielę 6 września Mszą św. w Sanktuarium Bożego Miłosierdzia w Krakowie-Łagiewnikach. Będą w niej uczestniczyć nie tylko katolicy ale także przedstawiciele innych Kościołów i wyznań chrześcijańskich.

Oficjalne otwarcie obrad z udziałem przedstawicieli różnych religii świata nastąpi w Auditorium Maximum Uniwersytetu Jagiellońskiego o godz. 17.00.

Nazajutrz w różnych salach w centrum miasta toczyć się będą przez cały dzień dyskusje panelowe - początek dwóch serii tych spotkań o godz. 9.30 i 16.30. Przedstawiciele różnych religii, naukowcy, politycy i osoby zaangażowane w dialog międzyreligijny mówić będą o problemach współczesnego świata i roli religii w ich rozwiązywaniu. Wśród tematów znalazły się m.in.: Kościoły chrześcijańskie a odrodzenie Afryki, Świat i człowiek - konfrontacja religii i kultur, Bliski Wschód - między konfliktem a dialogiem, Azja-Europa - między rywalizacją a współpracą oraz Chrześcijaństwo i judaizm - odwieczny dialog wobec współczesnych wyzwań.

We wtorek 8 września uczestnicy kongresu wyjadą do Oświęcimia, gdzie na terenie byłego obozu Auschwitz-Birkenau odbędzie się Marsz i Ceremonia Pamięci. W czasie pielgrzymki do Auschwitz głos zabiorą tylko dwie osoby: dyrektor instytutu Yad Vashem, rabin Meir Lau, który był więźniem tego obozu, i Austriaczka romskiego pochodzenia, była więźniarka Birkenau. Ujawnił to w rozmowie z Radiem Watykańskim prezes wspólnoty, Marco Impagliazzo. Wraz z jej założycielami, profesorem Andrea Riccardim i biskupem Vincenz Paglią, poinformował on wczoraj o spotkaniu w Krakowie Benedykta XVI.

Po powrocie do Krakowa od godz. 17.30 w różnych miejscach w centrum miasta odbędą się spotkania i nabożeństwa modlitewne wyznawców różnych Kościołów i religii w intencji pokoju na świecie.

O godz. 19.00 na Rynku Głównym rozpocznie się ceremonia zakończenia całego spotkania i ogłoszony zostanie Apel o Pokój 2009.

Organizatorem spotkania jest rzymska Wspólnota św. Idziego i Archidiecezja Krakowska Honorowy patronat nad Kongresem objął prezydent RP Lech Kaczyński.

Międzynarodowe i międzyreligijne spotkania modlitewne pod wspólnym hasłem ,,Ludzie i Religie" mają już ponad 20-letnią tradycję. Ich pierwowzorem i inspiracją był pamiętny Światowy Dzień Modlitwy o Pokój, który odbył się 27 października 1986 r. w Asyżu z inicjatywy Jana Pawła II.

Wielkie powodzenie tamtej inicjatywy spowodowało, że w następnych latach podobne imprezy zaczęto organizować w innych regionach świata. Najtrwalsza okazała się akcja rzymskiej Wspólnoty św. Idziego - stowarzyszenia powstałego w roku 1968 przy kościółku św. Idziego na terenie parafii matki Bożej na Zatybrzu.

Już w rok po spotkaniu asyskim Wspólnota zaprosiła do Wiecznego Miasta na przełomie sierpnia i września ludzi różnych i wyznań i religii na spotkanie modlitewne pod hasłem ,,Modlitwa u korzeni pokoju". W rok później odbyło się kolejne takie wydarzenie, tym razem pod hasłem ,,Ludzie modlitwy w poszukiwaniu pokoju". Ideą przewodnią łącząca te i kolejne spotkania są słowa ,,Ludzie i Religie".

W roku 1989 - w 50. rocznicę wybuchu II wojny światowej - Wspólnota w porozumieniu z Kościołem i władzami w Polsce przygotowała spotkanie w Warszawie, po raz pierwszy poza Rzymem i Włochami.

W następnych latach spotkania ,,Ludzie i Religie" odbywały się w różnych częściach świata m.in. na Malcie, w Brukseli, Bukareszcie, Lizbonie, Barcelonie, Lyonie, Waszyngtonie, a w listopadzie ub.r. - na Cyprze.

To właśnie tam metropolita krakowski kard. Stanisław Dziwisz zaprosił przedstawicieli Kościołów i wielkich religii światowych do przyjazdu w br. do Krakowa, aby modlić się o pokój w 70. wybuchu II wojny światowej.

wiadomosci.gazeta.pl

Kraków. Festiwalowe dni ze Słowackim















200 lat temu, 4 września o godzinie siódmej wieczorem, urodził się w Krzemieńcu Juliusz Słowacki. Wedle ówczesnego kalendarza był to 23 sierpnia, stąd też wieszcz w sierpniu obchodził rocznice swych urodzin. Ale według naszego kalendarza data wrześniowa jest obowiązująca, dlatego 4 bm., w roku Juliusza Słowackiego, rozpocznie się III edycja Festiwalu Dramaty Narodów poświęconego autorowi "Balladyny".


«Festiwal zainauguruje spektakl "Tryptyk Stanisławowy" oparty na tekstach przywołujących jeden z najbardziej dramatycznych momentów w historii państwa polskiego i historii Kościoła - spór króla Bolesława Śmiałego z biskupem Stanisła-wem. Wybór z bogatego dziedzictwa literackiego trzech autorów: Juliusza Słowackiego, Stanisława Wyspiańskiego, Karola Wojtyły jest nieprzypadkowy. Pokazuje niebywale interesującą ideowo-artystyczną dyskusję, której bohaterami są nie tylko Bolesław Śmiały i biskup Stanisław, ale i koncepcje historii państwa polskiego oraz Kościoła U podstaw tej wielkiej dyskusji jest Rapsod V z mistycznego poematu romantycznego "Król-Duch" Słowackiego, z portretem potężnego, władczego i okrutnego zarazem Bolesława Słowacki nie ukończył Rapsodu V, jego wizja urywa się w momencie wskrzeszenia z grobu przez biskupa Stanisława rycerza Piotra (Piotrowina). Temat podjęty przez Słowackiego kontynuuje Wyspiański nie tylko w witrażu z wizją św. Stanisława, ale przede wszystkim w rapsodach: "Bolesław Śmiały" i "Święty Stanisław", ą także w dramatach "Bolesław Śmiały" i "Skałka". Z dziedzictwa Słowackiego i Wyspiańskiego wyrasta z kolei poemat "Stanisław" Karola Wojtyły. Spektakl "Tryptyk Stanisławowy", rozgrywający się w scenerii Katedry Wawelskiej, ma przywołać ten dramatyczny fragment naszej historii. Autorami scenariusza są Tadeusz Malak, zarazem reżyser spektaklu i prof. Jacek Popiel - dyrektor artystyczny festiwalu. W przedstawieniu, do którego muzykę napisał Jacek Ostaszewski zobaczymy: Dorotę Segdę, Aleksandra Fabisiaka, Krzysztofa Jędryska, Tadeusza Malaka, Grzegorza Mielczarka Jacka Romanowskiego, Jerzego Trele, Tadeusza Szybowskiego oraz Chór Mieszany Katedry Wawelskiej pod dyrekcją Andrzeja Korzeniowskiego.


W październiku czekają nas kolejne festiwalowe dni, podczas których zobaczymy m.in. "Beniowskiego ", spektakl wysnuty z poematu Juliusza Słowackiego (inscenizacja Anny Polony i Józefa Opalskiego z muzyką Jana Kantego Pawluśkiewicza), "Dwóch na słońcach swych przeciwnych bogów, czyli uczta grudniowa 1840" w reżyserii Mikołaja Grabowskiego (Stary Teatr), "Balladynę" w inscenizacji Bogdana Cioska (Teatr Groteska) - spektakl nagrodzony podczas I edycji Festiwalu, "Beatrix Cenci" Macieja Sobocińskiego (Teatr im. J. Słowackiego). Będą też spektakle - wykłady: "Lilia Weneda" oraz "Fantazy" na podstawie niezrealizowanego scenariusza Konrada Swinarskiego, wystawy, sesja naukowa oraz cykl projekcji filmowych na Scenie w Bramie Teatru Słowackiego.»

[e-teatr.pl]

Kraków. Wrześniowe premiery


Teatr wraca "na salony" - nowy sezon rusza pełną parą. Bagatela zaczyna premierą "Woyzecka" - najsłynniejszego dramatu niemieckiego rewolucjonisty, pisarza i przyrodnika Karla Georga Büchnera, w "Słowackim" Andrzej Seweryn kontra Szekspirowskie postacie, a w Grotesce poetycka wizja życia Marca Chagalla

«"Woyzeck" - niedokończony utwór Büchnera (1813-1837), łączący w sobie elementy romantyzmu, naturalizmu i ekspresjonizmu - został wydany dopiero w 1879 roku, 42 lata po śmierci pisarza. Do dziś doczekał się nie tylko licznych inscenizacji teatralnych (w Polsce m.in. Swinarskiego, Bradeckiego, Hanuszkiewicza, Zioły), ale także adaptacji operowych i filmowych (głośna ekranizacja Wernera Herzoga z Klausem Kinskim). Sztuka jest oparta na autentycznej historii morderstwa popełnionego w Lipsku przez ubogiego żołnierza Johanna Christiana Woyzecka. Przedstawia tragedię prostego człowieka, zagubionego w nieprzyjaznym świecie i głęboko skrzywdzonego przez najbliższą mu osobę, pokazuje odwieczny konflikt między naturą a kulturą, pyta o granice moralności. Wokół zbrodni rozgorzał spór na temat poczytalności mordercy i jego faktycznej odpowiedzialności za czyn. Dramat Büchnera - protest przeciwko karze śmierci - stanowi obronę bohatera. Woyzeck, którego w Bagateli gra gościnnie występujący Grzegorz Mielczarek, to fascynująca rozprawa o naturze zła jak i historia wielkiej miłości.


Premierą "Woyzecka" w reżyserii Andrzeja Domalika Teatr Bagatela rozpoczyna obchody swojego 90-lecia, których punktem kulminacyjnym będzie dzień 25 października. To właśnie 25 października 1919 roku premierą "Kobiety bez skazy" Gabrieli Zapolskiej, nowa krakowska scena rozpoczęła swoją działalność. W tym samym dniu, 90 lat później, Bagatela zaprasza na specjalną galę premierową "Woyzecka" (Duża Scena - Karmelicka 6).


26 września w Teatrze im. J. Słowackiego premiera niezwykłego spektaklu jednego aktora. Andrzej Seweryn w Wyobraźcie sobie... (reż. Jerzy Klesyk) według tekstów Williama Szekspira przywoła nieśmiertelnych bohaterów - na scenie pojawi się Makbet, Ryszard III, Hamlet, Otello, Henryk V, Książę Jan, Falstaff, Tymon, Pyram, Jakub i wielu innych - w interpretacji wielkiego aktora, który jak kameleon nie tylko wcieli się w rolę każdego z nich, ale także opowie o ludzkich namiętnościach - miłości, zdradzie, zazdrości, nienawiści, szaleństwie, radości... Scenografię i kostiumy stworzyła Magdalena Maciejewska, muzykę zaś kompozytor Antoni Łazarkiewicz.


Na scenie Teatru Groteska "Hommage Chagall", sztuka inspirowana życiem i twórczością słynnego malarza. Inspiracją opowieści o potędze miłości, spełnieniu i harmonii była miłość artysty do ukochanej Belli. Tłem dla opowieści będą najważniejsze wydarzenia historyczne XX wieku. W inscenizacji Adolfa Weltschka, budowanej kolorem, ruchem, muzyką, w której język malarstwa przekłada się na formę teatralną, na scenie ożyją obrazy artysty: postacie pozbawione ciężaru, kubistyczne formy, soczyste kolory, realizm magiczny. "Historią Chagalla i Belli chcę opowiedzieć o miłości konkretnej - ludzi z krwi i kości. O miłości, która nabiera wymiaru metafizycznego. Staje się miłością Adama i Ewy - Kobiety i Mężczyzny. Jest częścią kosmicznego porządku. Chcę, wbrew wszechobecnym utyskiwaniom i teoriom na temat niemożności spotkania i budowania więzów w naszych ludzkich kontaktach, opowiedzieć o tej szczególnej, silniejszej niż śmierć jedności kobiety i mężczyzny. Chcę za Chagallem przypomnieć mitologię miłości" - mówi reżyser spektaklu Adolf Weltschek.


Podczas Podgórskiej Jesieni Kulturalnej trzy wieczory zostaną poświęcone sztuce monodramu. 18 września Wojciech Michno z Teatru M.I.S.T. zabierze nas w sceniczną podróż w świat Bohumila Hrabala i Wieniedikta Jerofiejewa. "Święto przebiśniegu" i "Moskwa-Pietuszki" - tragikomiczna atmosfera, absurd, groteska i ironia. Jako drugi tego wieczoru zostanie pokazany spektakl Teatru Barakha "Cin" o przedziwnej kobiecie zamkniętej we własnej imaginacji. W inscenizacji Anny Nowickiej wystąpi Monika Kufel. Kolejnego dnia scena Solvayu gościć będzie Teatr im. L. Solskiego z Tarnowa. Zobaczymy najpopularniejszą sztukę według prozy Sergiusza Piaseckiego, satyrę na polską rzeczywistość Kresów Wschodnich - "Zapiski oficera Armii Czerwonej" w reżyserii Sławomira Gaudyna. W roli lejtnanta Zubowa wystąpi Przemysław Sejmicki. Jako ostatni (20 września), tylko dla widzów dorosłych, zostanie pokazany "Mój dekalog czyli 10 wariacji na temat wariacji" Teatru M.I.S.T. na podstawie monodramu Mirosława Koniecznego.»

[e-teatr.pl]


Listy. Niebezpieczny nocny Kraków


- Obecnie spacer po krakowskich bulwarach, Plantach czy Rynku wieczorową porą to niezły dreszczyk adrenaliny - kolejny głos Czytelnika w dyskusji o nocnym Krakowie.

Po pierwsze: w zupełności zgadzam się z opinią, że zagraniczni turyści to żaden problem w porównaniu z "naszymi" imprezowiczami. Jedyne występki, jakie popełniają, to głośne śpiewy, rozbieranie się do naga czy sikanie na zewnatrz lokali. Nie przekonuje mnie jakoś nagonka na wyspiarzy, ponieważ jako były barman z całą odpowiedzialnością mogę stwierdzić, że nasza młodzież zachowuje się wielokroć w sposób bardziej chamski. Zagraniczni turyści może i chcą "wyrwać" nasze dziewczyny, ale mimo wszystko nie tłuką się między sobą i bez problemu opuszczają lokal, gdy się im to zasugeruje.

Druga sprawa: jak mam szacunek dla Policji, tak gdy czytam wypowiedzi rzecznika Policji, że nocne awantury to "osobiste" nieporozumienia, to płakać mi się chce. Jakie Osobiste? Prawda jest taka, że Policja po prostu boi się interweniować w lokalach i ich okolicach. Nie dziwię się brutalności ochrony krakowskich lokali, ale skoro na przyjazd mundurowych trzeba czekać pół godziny, to w ciągu tego czasu możliwe jest zdemolowanie lokalu, pobicie klientów i ucieczka do Wieliczki...

I niech komisarz Nowak nie opowiada bzdur o sprawnym monitoringu, interwencjach, gdyż sam wielokrokotnie zgłaszałem prośby o interwencje w okolicach rynku oraz na Kazimierzu. 2 (DWA) razy zdarzyło się, że policja przyjechała w jakimś sensownym czasie. Pamiętam z moich wycieczek do Pragi, Frankfurtu czy Barcelony, jak kończyły sie awantury w tamtejszych lokalach. Błyskawicznie. Policja zjawiała się momentalnie. Podobnie w centrum miast. I nie było tłumaczeń, pouczeń. Kajdanki, radiowóz i papa.

Obecnie spacer po krakowskich bulwarach, Plantach czy Rynku wieczorową porą to niezły dreszczyk adrenaliny. Nachalni żebracy (polecam matalowców na Floriańskiej) czy niedopite karki wyczołgujące się z Afery czy Przychodni Towarzyskich. Ochrona tuż przed zamknięciem nie reaguje już na nic. Na cywilizowanym Zachodzie Europy jest tak, że właśnie w czasie zamykania lokali są wzmożone patrole Policji. U nas policja jeździ pozamykana w radiowozach i udaje, że niczego nie widzi. Komisarz twierdzi, że incydenty nie są zgłaszane. Podam przykład: około miesiąca temu w nocy dzwoniłem pod 112, aby zgłosić pobicie chłopaka na ulicy Szewskiej, któremu jakiś pijany koleś przywalił tak, że chłopak stracił przytomność. Dyżurny najpierw wypytywał mnie, co dokładnie się stało, czy jestem trzeźwy, a następnie zapytał się, czy ten chłopak zaczepiał, czy to z jego winy. Ludzie!!! W międzyczasie moja dziewczyna razem z jakimś przypadkowym mężczyzną ratowali chłopaka. Radiowóz przyjechał po ponad 20 minutach, karetki nie było, a panowie policjanci zapytali, czy wszystko w porządku... Jakieś pytania? Proponuję panu Nowakowi przejść się z żoną czy córką w nocy po Plantach czy bulwarach, bez broni i odznaki - zobaczymy, czy nadal będzie tak promiennie mówił, że Kraków to takie bezpieczne miasto.

Z pozdrowieniami Młody Krakowianin

miasta.gazeta.pl

Kraków kulturalnie alternatywny


Znudzeni sztywną atmosferą "oficjalnych" instytucji powołanych do prezentowania sztuki coraz częściej szukamy czegoś nowego, wymykającego się standardom - miejsc, w których twórczości się nie celebruje, lecz wkłada w zupełnie nowe, zaskakujące ramy. I coraz częściej takie miejsca znajdujemy także w Krakowie.

Niektóre usadowiły się w mieszkaniach przekształcanych przez młodych artystów w otwarte dla widzów ni to pracownie, ni galerie, ni sklepy. Ich gospodarze zapewniają, że w takiej przestrzeni odbiór sztuki jest bardziej bezpośredni, łatwiejszy, głębszy, a przy tym sprzyja integracji twórców z różnych dziedzin.

Czy tak jest w istocie? Zawitaliśmy pod kilka krakowskich adresów, by sprawdzić, ile w tych alternatywnych inicjatywach i deklaracjach jest nowatorstwa i autentyzmu, a ile zwykłego pójścia za moda płynącą z europejskich metropolii.

Murale i gry planszowe

- Polskie mieszkania są nudne, do złudzenia do siebie podobne, wypełnione meblami masowej produkcji. Jeżeli już pojawia się coś oryginalnego, to z najwyższej półki, za ciężkie pieniądze - mówi Przemek Krupski, który wraz z Bartkiem Kieżunem prowadzi sklep Miejsce. Cztery lata temu wpadli na pomysł, jak wypełnić lukę między tymi biegunami.

Diabeł tkwi w pomyśle. Założyciele Miejsca zauważyli mianowicie ogromny potencjał w meblach wyrabianych w latach 50., 60. i 70. - Wyjątkowość designu tamtych lat polega na połączeniu funkcjonalności z estetyką i ponadczasowością - tłumaczy Przemek. Jego zdaniem polskie wzornictwo masowe było bardzo ciekawe, ale wciąż niedoceniane. Niewielu na przykład potrafi dostrzec oryginalność mebli inspirowanych lotami kosmicznymi... Dzięki temu jednak to, co inni traktują jak nikomu niepotrzebne graty, oni wykorzystali do rozkręcenia biznesu. Na niewielkiej przestrzeni sklepu obok kubełkowych foteli obitych wzorzystymi materiałami pojawiają się budziki w kształcie kapsuły statku kosmicznego, lampy z wielkimi kloszami, ale też proste meble przemysłowe - fotele obite szarym filcem i kanciaste drewniane stoły z lakierowanym blatem.

Po pewnym czasie sam design przestał wystarczać. Trzeba było stworzyć miejsce, gdzie te cuda można wykorzystać i połączyć z innymi aspektami sztuki. Tak powstał lokal na Kazimierzu. Nie ma szyldu, ale i tak rzuca się w oczy kolorowym wystrojem przypominającym przedszkolną salę, tyle że w powiększeniu, bo dla trochę starszych dzieci. Charakterystyczne fotele w stylu vintage, o prostych kształtach, obite intensywnie żółtymi, niebieskimi i czerwonymi tkaninami, to podstawa wystroju.

- Klienci stawali się naszymi znajomymi, pytali o przestrzeń, w której można by się spotkać, porozmawiać czy zorganizować wystawę. Gdzie możne spędzić czas w szerokim rozumieniu - opowiada Bartek. - Dlatego w Miejscu można wypić kawę, porozmawiać, w ciągu dnia popracować. Są książki, gazety, oldskulowe gry planszowe. A często zdarza się, że ludzie zaczynają tańczyć i bawić się. Urządzamy też wystawy. Jedną z najefektowniejszych były zdjęcia lesbijsko-feministycznych murali w Argentynie autorstwa Laury Paweli - zauważa Bartek.

Twórcy knajpy i sklepu z nieukrywaną satysfakcją podkreślają, że ludzie, którzy przychodzą do Miejsca, często porównują je do tego, co widzieli w Londynie czy Berlinie. Na Zachodzie przestrzenie łączące kawiarnię, czytelnię, galerię, wypełnione współczesnym designem, to norma. U nas jednak wciąż nowość. Szkoda, bo Kraków opanowany przez młodych artystów może znów stać się miastem, w którym wyznacza się trendy w sztuce, a nie tylko je kopiuje.

Kultura jako całość

- Ludzie muszą się jeszcze oswoić z takimi miejscami - mówi Agata Zemełka, projektantka mody, która wraz z Anią Pirowską oraz fryzjerem i stylistą Tomaszem Karczem założyła przy Wielopolu showroom. To miejsce, w którym - jak tłumaczy - sprawy mody traktuje się kompleksowo.

O tym, że nie jest to zwykła pracownia modniarska, przekonać się można już przy wejściu. Zamiast krzykliwego szyldu wita nas bowiem jedynie skromna tabliczka przy domofonie: Zemełka&Pirowska. Uwaga - można przeoczyć! W przestronnym mieszkaniu na piętrze na początek zwraca uwagę kolorowa biżuteria. Dalej, w pokoju wyłożonym różowym dywanem, stoją wieszaki z ubraniami, na półkach leżą torby. W sąsiednim pomieszczeniu wielkie lustra, fotele fryzjerskie i mnóstwo sprzętu do stylizacji. Za oknem samochody, tramwaje, Hala Targowa.

- Kiedyś to było moje mieszkanie. O połączeniu domu z pracownią marzyłem od dzieciństwa - tłumaczy Tomek.

- Praca projektanta nie kończy się na pokazie kolekcji. Naszym celem było stworzenie miejsca, gdzie w domowej atmosferze będzie można coś przymierzać, dobierać dodatki, a do tego przy filiżance kawy podyskutować o modzie - dodaje Agata.

Oboje zapowiadają, że chcą iść dalej - łączyć wydarzenia ze świata mody z innymi dziedzinami sztuki, jak wystawy czy projekcje muzyczne. Tradycyjne pokazy mody ich nie interesują, myślą nad czymś innym... Na razie unikają szczegółów, ale swoje pomysły chcą zacząć wcielać w życie już w najbliższym czasie.

Podobne ambicje zgłasza Martyna Sztaba, założycielka Delikatesów - przestrzeni na parterze kamienicy przy ul. Sarego, łączącej galerię, wydawnictwo, księgarnię i sklep z designem.

Przez otwarte na oścież okna mieszkanie wygląda na puste. W oczy rzucają się sterylna biel i niemal oślepiające światło. - Wreszcie w Krakowie powstało miejsce, gdzie od razu widać, kto ile ma lat - żartowali zaproszeni na otwarcie goście. Dopiero po wejściu do środka oczom ukazują się szczegóły, jak półka zrobiona z trzech "zmontowanych" książek Lenina czy stołek w kształcie kasztana. Obok trzy gabloty tworzące wystawę "Książka w sztuce i kulturze polskiej". W głębi duży regał z albumami o sztuce. Jak twierdzi założycielka, ta przestrzeń ma łączyć cztery filary: ludzi, literaturę, sztukę i media.

- Ważna jest równowaga pomiędzy różnymi dziedzinami sztuki - mówi Martyna. - W Krakowie jest bardzo dużo osób zajmujących się kulturą, ale brakuje współpracy. To miejsce ma generować aktywność artystyczną w mieście, które ma do tego ogromny potencjał. Większość krakowskich artystów wystawia swoje prace w Warszawie, bo utarło się, że w Krakowie nie ma kolekcjonerów. A to nieprawda!

Alternatywa - słowo klucz

Każdy z młodych twórców podkreśla alternatywność, niszowość swoich działań. Żaden jednak nie potrafi sprecyzować, o co dokładnie chodzi. Podkreślają chęć rozpowszechnienia niezależnego sposobu myślenia o sztuce i szukania coraz szerszego grona odbiorców, a jednocześnie twierdzą, że nie chcą, żeby ich lokale były "modne". Także bywalcy owych miejsc, bez wahania podkreślający celowość takich inicjatyw i siłę alternatywnych form prezentowania sztuki, nie radzą sobie ze zdefiniowaniem, co owa "alternatywność" ma w praktyce oznaczać.

Zwolennicy takich przedsięwzięć wskazują na możliwość wyjścia sztuki poza ramy konkretnego miejsca i kształtowanie z jej udziałem przestrzeni miejskiej. Ich zdaniem w Krakowie nie ma zbyt wielu takich miejsc, zwłaszcza otwartych na prace debiutantów.

Chodzi zresztą nie tylko o prezentację nowej sztuki, ale też o wywołanie efektu interaktywności. - Nasz lokal cały czas żyje, inicjatywy rodzą się spontanicznie. Ludzie przynoszą własną muzykę, proponują tematy wystaw - mówi Bartek o Miejscu.

Sztuka w sieci

Pojawieniu się alternatywnych pomysłów na prezentowanie sztuki towarzyszą zmiany w sposobie informowania o artystycznych inicjatywach. Od plakatów na ulicach i drukowanych programów ważniejsza staje się obecność w przestrzeni wirtualnej. Skoro sztuka ma być łatwa w odbiorze, trzeba uderzyć tam, gdzie w dużej mierze przeniosło się życie towarzyskie. Dlatego nie sposób znaleźć przedsięwzięcia, które nie figuruje na jednym z portali społecznościowych, jak facebook czy goldenline. Oprócz darmowej reklamy i źródła informacji o planowanych akcjach to też pole dla zwolenników aktywnego uczestniczenia w życiu artystycznym, choć przy okazji także miejsce na negatywne, czasem dosadne komentarze.

- Portale mają ogromną siłę rażenia, a informacja dociera do ludzi, do których w innych okolicznościach nie miałaby szans dotrzeć - mówi Barbara Kęsek-Bardel, prezes Fundacji "Znaczy się".

I chyba rzeczywiście tak jest, bo swoje profile zakładają nie tylko nowi twórcy, ale również instytucje z tradycją, jak Muzeum Narodowe czy Małopolski Instytut Kultury.

Promujmy to co trwale dobre!

Obok zachwytu nad nowymi formami sztuki pojawiają się też głosy, że takie miejsca jak Delikatesy nie mają nic wspólnego z inicjatywą oddolną. Krytycy podkreślają, że ich celem jest zwyczajnie zyskanie opiniotwórczej pozycji w krakowskim środowisku artystycznym. Wytykają snobizm. Podobne zarzuty padają często pod adresem fundacji promujących sztukę.

- Nie chodzi o przebicie się i pokonanie największych nazwisk krakowskiego świata artystycznego ani też o tworzenie na siłę czegoś "niszowego" czy "alternatywnego". W Krakowie jest mnóstwo ludzi, którzy dopiero zaczynają i mają ogromny potencjał, ale nie mogą się przebić. Nasza fundacja powstała, żeby ich promować, niezależnie od tego, jak ich drogi artystyczne dalej się potoczą - tłumaczy Kęsek-Bardel.

Fundację założyły w lutym tego roku cztery kobiety. Choć trzy z nich pracują w wydawnictwie Znak, podkreślają samodzielność fundacji w wyborze dzieł młodych grafików i literatów. Pod hasłem "Zalążki książki" fundacja prezentuje projekty studentów Akademii Sztuk Pięknych w Katowicach. - To odważne pomysły, trochę pod prąd, oryginalnie ujęte tematy. Ważne, żeby dostrzec w nich nie tylko projekty dyplomowe, ale prace, które mają szansę zaistnieć na rynku. Ich siła leży w tym, że nie są modne, lecz trwale dobre - dodaje Kęsek-Bardel.

Założycielki uważają, że duże zainteresowanie działalnością fundacji pokazuje potrzebę jakości w krakowskiej sztuce - że Kraków jest otwarty i potrafi docenić to co dobre bez spektakularnych eventów i promocji.

* * *

Czy te nowe zjawiska w krakowskim światku artystycznym zasługują na miano "alternatywnych" (cokolwiek kryje się za tym terminem)? Na pewno na tle tego, co dzieje się w wielu europejskich miastach, nie jest to nic szczególnie odkrywczego. Nie znaczy to jednak, że Kraków musi tylko odtwarzać. Istniejące już inicjatywy pokazują, że nie brakuje u nas ludzi pomysłowych i przedsiębiorczych. I przede wszystkim z tego może urodzić się coś naprawdę interesującego.

miasta.gazeta

 
Oferty krakowskich hosteli ◄Design by Pocket, BlogBulk Blogger Templates